Po co Pan Jezus się Wcielił? – refleksja adwentowa



Przygotowujemy się do świętowania Bożego Narodzenia, ale każde świętowanie – oprócz oczywistych wartości – niesie też ze sobą pewne niebezpieczeństwo. Może się bowiem zdarzyć, że spełniane w czasie świętowania obrzędy, tradycje, rytuały staną się dla nas powtarzanymi bezmyślnie zwyczajami, zupełnie pozbawionymi treści. To jest w ogóle niebezpieczeństwo wszelkich obrzędów religijnych i religii jako takiej. Nie zapominajmy jednak, że chrześcijaństwo nie jest religią. Chrześcijaństwo jest relacją. A ponieważ starą jak świat pokusą człowieka, jest chęć wtłoczenia relacji z Panem Bogiem w ramy religii, to i nas kusi. Ale chrześcijaństwo nie jest religią. W religii człowiek składa Bogu ofiarę, a w chrześcijaństwie to Pan Bóg nam złożył ofiarę z samego Siebie. Nasza rola polega jedynie na przyjęciu daru i odpowiedzeniu „dziękuję”. To się nazywa Eucharystia. Pokusa zredukowania wszystkiego do rytuałów jest niechrześcijańska, jest pogańska. Rytuał nie dotyka wnętrza i nie przemienia. Relacja z Chrystusem dotyka serca i przemienia je.

To nie tak, że najpierw się zmieniamy i dopiero wtedy spotykamy Chrystusa i nawiązujemy z Nim relację. Nie, to spotkanie i relacja z Chrystusem pozwala nam otworzyć serce na przemianę, której dokonuje On. Bo Pan Jezus wcielił się nie tylko po to, żeby nas odkupić, ale też, żeby nam pokazać jak można żyć po ludzku, żeby nam pokazać, na czym polega istota człowieczeństwa.

Jest jeszcze trzecia, popularna i nietrafna opinia, że Pan Jezus przyszedł po to, aby za nas umrzeć. Ale Pan Jezus nie był i nie jest masochistą, a Bóg Ojciec nie jest potworem, który dopiero wtedy, gdy zobaczył krew własnego Syna, to się trochę uspokoił i dał się nieco obłaskawić, bo wcześniej to był tak rozsierdzony i wściekły, że gromami rzucał.

Pan Jezus stał się człowiekiem, aby nam pokazać jak żyć po ludzku. Dzięki Wcieleniu wiemy, że człowiek jest ważny. Wszystko co człowieka stanowi! Nie tylko dusza, ale i ciało. Cielesne rzeczy też są potrzebne. I w związku z tym pewne zewnętrzne sposoby wyrażania naszej relacji z Panem Bogiem też są potrzebne. Nam, nie Jemu! To nam są potrzebne zewnętrzne wyrazy naszej z Nim relacji. Zawsze jednak trzeba pamiętać, jaka jest kolejność i jaki kierunek. Poprzez rytuały wyrażamy naszą relację i naszą bliskość z Nim, a nie zapracowujemy sobie na tę bliskość, odprawiając obrzędy i spełniając rytuały.

Można to ująć jeszcze inaczej. Pan Jezus wcielił się po to, żeby człowiekowi pokazać, na czym polega pełnia człowieczeństwa: Człowieku, popatrz jakie ty masz możliwości! Ale nie przyszedł jak prymus, który – patrząc z politowaniem na resztę klasy – mówi im: Widzicie? Jednak można mieć same szóstki, prawda? Pan Jezus nie jest taki. On, kiedy już pokazał człowiekowi, na czym polega pełnia człowieczeństwa, to jeszcze dopowiada: Ale jeśli, z jakichś racji, w swoim życiu nie będziesz tej pełni realizował, to wiedz, że Ja cię nie przestanę kochać. Wiele scen ewangelicznych jest doskonałą ilustracją takiej postawy. Jak piękne jest człowieczeństwo Chrystusa, kiedy rozmawia z prostytutką, nie potępiając jej, ani nie poniżając. Albo kiedy rozmawia z Samarytanką, której mówi prawdę o jej wielkim bałaganie wewnętrznym, ale robi to z takim szacunkiem, że ona nie tylko przyznaje się przed Nim do swego zagubienia, ale też odważnie opowiada innym ludziom o tym, czego w niej dokonał.

Tak, chrześcijaństwo jest relacją.

Podziel się: